Zdaniem "Journal of the American Medical Association" (JAMA) wysokie dawki kwasów tłuszczowych omega-3 mogą zapobiegać zaburzeniom rozwoju wcześniaków.
Prowadzone przez ponad sześć lat badania, które prowadzili dr Maria Makrides z Women's and Children's Health Research Institute oraz prof. Bob Gibson z University of Adelaide, wykazały, że w mózgu dzieci urodzonych przed 33 tygodniem ciąży obniżony jest poziom ważnego lipidu, kwasu tłuszczowego omega-3 zwanego kwasem dokozaheksaenowym (DHA). Niskie stężenie DHA u wcześniaków może ujemnie wpływać na ich rozwój umysłowy.
By przeciwdziałać takim zaburzeniom rozwoju umysłowego wcześniaków, karmiącym je matkom podawano zwiększone dawki DHA (1000 mg dziennie) w postaci kapsułek z tłuszczem tuńczyka lub stosowano zastępczą mieszankę z odpowiednią zawartością DHA.
Wśród 657 wcześniaków, które uczestniczyły w badaniach prowadzonych przez pięć australijskich szpitali, częstość zaburzeń rozwoju spadła o połowę, gdy ich pokarm zawierał DHA. Zaobserwowano także poprawę rozwoju dzieci z niską wagą urodzeniową (poniżej 1250 gramów ).
Podawanie kwasów tłuszczowych szczególnie służyło dziewczynkom, podczas gdy chłopcom dieta bogata w DHA nie pomagała w tak dużym stopniu, być może dlatego, że szybciej spalają oni tłuszcze.
Pomysł na gumę z insuliną, która ułatwiłaby życie osobom chorym na cukrzycę opisano na stronach serwisu internetowego "New Scientist".
Podawanie chorym leków w postaci gumy do żucia byłoby szczególnie ważne dla pacjentów z cukrzycą typu I, którzy od początku choroby muszą wstrzykiwać sobie insulinę - hormon regulujący metabolizm. Dzieje się tak ponieważ, komórki beta trzustki produkujące insulinę zostają u nich zniszczone przez układ odpornościowy. Naukowcy już od dawna poszukują prostszego od zastrzyków sposobu na dostarczanie insuliny do krwi.
Najwygodniejszym dla pacjentów rozwiązaniem byłaby doustna pigułka zawierająca insulinę. Jednak wieloletnie badania wskazują, że insulina zbyt łatwo rozkłada się w układzie pokarmowym, a te jej cząsteczki, którym uda się przetrwać, nie są dobrze wchłaniane w jelitach do krwiobiegu.
Chemik Robert Doyle z Syracuse University w stanie Nowy Jork zaoferował zupełnie inne rozwiązanie tego problemu. Ludzki organizm ma sposób na to, by chronić i wchłaniać niektóre cenne związki, które normalnie mogłyby ulec uszkodzeniu w warunkach panujących w żołądku czy jelitach. Jednym z nich jest witamina B12, która już w jamie ustnej łączy się z obecnym w ślinie białkiem haptokoryną, które zapewnia jej ochronę przed sokami trawiennymi w żołądku. Gdy kompleks witaminy B12 z haptokoryną dotrze do jelit, rozpoczyna się proces wchłaniania witaminy do krwi.
Doyle zasugerował, że łączenie insuliny z cząsteczkami witaminy B12 pomogłoby jej skorzystać z tego mechanizmu, który zapewnia ochronę i ułatwia absorpcję w jelitach. Wstępne testy takiego rozwiązania, prowadzone na szczurach, dały dobre wyniki.Gryzonie otrzymały lek w postaci płynnej, jednak badacze uważają, że w przypadku ludzi lepsza byłaby guma do żucia.
Długotrwałe żucie pobudziłoby wydzielanie dużych ilości śliny, a co za tym idzie - haptokoryny potrzebnej do bezpiecznego transportu insuliny do jelit.
Nadużywanie antybiotyków prowadzi do powstawania coraz większej liczby opornych na nie bakterii.
Z tej przyczyny skuteczność leczenia infekcji spada, a jego koszty oraz śmiertelność pacjentów rosną. Naukowcy z całego świata co najmniej od 10 lat wskazują, że rośnie liczba zakażeń, na które nie mamy skutecznego lekarstwa, a które jeszcze 10-20 lat temu można było leczyć. Jest to związane ze wzrostem oporności bakterii na znane antybiotyki.
"Kiedyś bakterie były oporne na 1-2 antybiotyki. Współczesne bakterie mają oporność na wiele leków, dlatego nazywamy je w skrócie MDR (z j. ang. multi drug resistant). Obecnie jednak coraz częściej zaczynamy stosować nazwę XMDR, czyli super-oporne, super- niebezpieczne" - podkreśliła prof. Hryniewicz.
Badania wskazują, że główną przyczyną tego zjawiska jest nadużywanie lub niewłaściwe używanie antybiotyków. "W krajach, w których stosuje się bardzo dużo tych leków, jest znacznie więcej opornych bakterii, np. pneumokoków czy gronkowców" - alarmują specjaliści. Według nich, jeszcze do niedawna Polska znajdowała się na bardzo wysokim, 5. miejscu w Europie pod względem zużywania antybiotyków. Obecnie spadliśmy na miejsce 9., "ale nie dlatego, że sytuacja w naszym kraju się poprawiła, tylko dlatego, że w innych uległa pogorszeniu". Na pierwszym miejscu tej listy znajduje się obecnie Grecja.
Co gorsza, choć liczba opornych bakterii dynamicznie rośnie, to spada liczba nowych antybiotyków wprowadzanych na rynek. W ciągu ostatnich 20 lat były to tylko dwa nowe leki. Dzieje się tak, gdyż coraz trudniej jest wynaleźć skutecznie działające cząsteczki. Poza tym firmom farmaceutycznym nie opłaca się inwestować w leki, które szybko przestają działać.
"Rozwojowi oporności bakterii na leki towarzyszą spadek skuteczności terapii, jej większe koszty oraz zwiększona śmiertelność chorych. Nie jest to już problem pojedynczych pacjentów, ale problemem zdrowia publicznego, dlatego Europa zdecydowała się na podjęcie masowej akcji, która ma spowolnić rozwój antybiotykooporności" – mówi prof. Hryniewicz.
W tym celu UE zaleca działania na poziomie kilku obszarów. Przede wszystkim, ważne jest monitorowanie szczepów bakterii opornych na leki - na poziomie lokalnym i krajowym.
Chodzi o to, aby pacjenci zachowywali się bardziej odpowiedzialnie i bardziej świadomie i np. nie podejmowali samoleczenia antybiotykami, które zostały im po poprzedniej terapii – zaznacza prof. Hryniewicz. Nie wolno podejmować antybiotykoterapii bez konsultacji z lekarzem; a jeśli już zapisał nam antybiotyk, musimy stosować go zgodnie z zaleceniami - nie zmniejszać dawki, nie skracać i nie wydłużać leczenia.
Pacjenci muszą też mieć świadomość, że antybiotyki działają tylko na infekcje bakteryjne, a nie na wirusowe, takie jak np. grypa. Niestety, w Polsce bardzo wielu chorych oczekuje od lekarzy, żeby na każde schorzenie infekcyjne zapisywali im antybiotyki, w wielu przypadkach niekonieczne.
Na takie badania diagnostyczne we Francji ministerstwo zdrowia przeznaczyło 2,1 mln euro. W Polsce, niestety, takie testy są rzadko stosowane w leczeniu poza szpitalem. "Pod tym względem wleczemy się w ogonie Europy" - powiedziała prof. Hryniewicz. Tymczasem ustalenie czynnika etiologicznego infekcji oraz jego wrażliwości na leki umożliwia optymalne leczenie.
KE zdaje sobie sprawę z konieczności wzmożenia działań na rzecz opracowania nowych antybiotyków. W tym celu wyasygnowała olbrzymie pieniądze na granty europejskie, których celem jest szukanie nowych cząsteczek, skutecznych w zwalczaniu super-opornych bakterii.
"Antybiotyki uważa się za najważniejszy wynalazek medycyny XX w. Niestety, jeśli nic nie zrobimy, te cudowne leki mogą zniknąć z naszego banku leków" - powiedziała prof. Hryniewicz.
Jej zdaniem, walka o racjonalne stosowanie antybiotyków jest walką o lepsze zdrowie społeczeństwa.
Jak wykazały wyniki badań wywar z rumianku hamuje aktywność enzymu, który ma wpływ na rozwój powikłań cukrzycy.
Ten enzym to reduktaza aldozy, która przy zbyt wysokim stężeniu glukozy we krwi przekształca się w sorbitol odkładający się w różnych komórkach, min. w tych, które budują siatkówkę oka. Proces ten powoduje pęcznienie komórek budujących różne narządy, co doprowadza do zaburzeń w ich funkcjonowaniu. Odkrycie to może zostać wykorzystane w produkcji leków nowej generacji.
Dietetycy już od dawna podkreślali, że w zdrowej diecie należy uwzględniać ryby morskie.
Niektóre z badań nad właściwościami kawasów tłuszczowych Omega-3 wykazywały, że zmniejszają one ryzyko zachorowania na chorobę Alzheimera.
National Institut of Aging w U.S.A rozpoczął badania dotyczące wpływu kwasów Omegi-3 na chorych na Alzheimera, stawiając tezę, że mogą one spowalniać rozwój choroby. Badania będą przeprowadzone wśród chorych mieszkających w Stanach Zjednoczonych. Czekamy na ich wyniki!
LEKI HOMEOPATYCZNE W TERAPII ADHD, CZYLI ZESPOŁU NADAKTYWNOŚCI PSYCHO-RUCHOWEJ
W związku z nadużywaniem chemicznych leków farmaceutycznych w przypadkach nadaktywności psycho-ruchowej, NICE, czy Brytyjski Instytut Nadzorujący Jakość Usług Medycznych, zalecił leczenie farmakologiczne jedynie dla osób, których objawy są wyjątkowo ostre i ciężkie do opanowania przez metody psychoterapii oraz terapii behawioralnej. W zaleceniach znalazło się również wyraźne zalecenie, aby nie przepisywać tych leków dzieciom w wieku przedszkolnym.
Badania kliniczne wykazały, że terapia lekami homeopatycznymi może być skuteczna w leczeniu ADHD, szczególnie wśród dzieci nie chodzących jeszcze do szkoły.
Spośród 115 dzieci uczestniczących w badaniu aż 75% dobrze reagowało na leki homeopatyczne, które zmniejszyły objawy na tyle, że nie kwalifikowały się one już do lecenia farmakologicznego. Brytyjskie Towarzystwo Homeopatyczne zaleca leczenie za pomocą leków homeopatycznych jako bezpieczne w przypadkach ADHD, szczególnie dla dzieci w wieku przedszkolnym.